Lech Poznań chciał ograniczyć do minimum podróżowanie po Wyspach Owczych i możliwie najlepiej przygotować się do rewanżu z KI Klaksvik. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te plany. Zamiast spokojnej podróży Kolejorz dostał wielogodzinną przeprawę z przymusowym lądowaniem w Norwegii. Klub już w środę 12 sierpnia przewidywał jednak, że sytuacja może się znacznie skomplikować, dlatego jeszcze przed czwartkowym wylotem skontaktował się z UEFA. Ta decyzja okazała się kluczowa.